gdy byłam mała...
To zadziwiające jaki wpływ na człowieka ma jego dzieciństwo.
Wcześniej tego nie zauważałam. Wydawało mi się, że jestem silna, że nic mnie nie złamie. A okazało się, że jestem słaba jak trzcina. Byle wiatr może mnie ugiąć. Nawet prozaiczne zadania wydają się nie do przeskoczenia "bo nie dam rady". Wszystko wydaje się ponad moje siły. Nawet najmniejsza krytyka, najmniejsze niepowodzenie sprawia, że zamykam się w sobie, użalam się, moja pewność siebie sięga poniżej dna, bo dno już dawno osiągnęła.
Ciężko z tym walczyć.