Załóż bloga Zaloguj się




gdy byłam mała...

22:19, 05/24,2010

To zadziwiające jaki wpływ na człowieka ma jego dzieciństwo.

Wcześniej tego nie zauważałam. Wydawało mi się, że jestem silna, że nic mnie nie złamie. A okazało się, że jestem słaba jak trzcina. Byle wiatr może mnie ugiąć. Nawet prozaiczne zadania wydają się nie do przeskoczenia "bo nie dam rady". Wszystko wydaje się ponad moje siły. Nawet najmniejsza krytyka, najmniejsze niepowodzenie sprawia, że zamykam się w sobie, użalam się, moja pewność siebie sięga poniżej dna, bo dno już dawno osiągnęła.

Ciężko z tym walczyć.


 

nadprogramowo

22:04, 03/08,2010

 

Bardzo to dziwne żyć ze świadomością, że ma się w sobie, w swoim ciele coś, co jest nienaturalne, czego nie powinno tam być.Coś nadprogramowego. Coś, co w konsekwencji może Cię zabić.

Niby niegroźne, ale wciąż powraca. Wciąż daje o sobie znać. Najpierw 7 lat temu a teraz znów.

Jak to zrobić, żeby o tym nie myśleć? Jak bardzo można się starać wyprzeć to z pamięci. Nawet gdy coś robisz, gdy się starasz zawsze wylezie z jakiegoś zakamarka.

Potrafię sobie powtarzać: Powiedzieli, że to niegroźne, trzeba na to uważać, ale narazie jest niegroźne. Znów okazało się niegroźne. Potrafię to powtarzać, ale nie potrafię siebie do tego przekonać.

Jak do wielu rzeczy zresztą.

 


 

życzenia

20:41, 02/08,2010

Do moich 26 urodzin dokładnie 2 miesiące.

Ale myślę, że chcę już dziś "zdmuchnąć świeczki" - pomyśleć życzenie.

Tak bardzo bym chciała trwać w swoich postanowieniach, nie być taka bezmyślna. Tak strasznie tego w sobie nie lubię.

Co sprawia, że jedni ludzie są silniejsi od innych? Czy sprawia to to, co przeżyli, czy właśnie to czego nie doświadczyli? Czy jest jeszcze dla mnie nadzieja, że właśnie taka będę? Mocniejsza, pewniejsza. Chciałabym tego. Kiedyś musi się udać połączyć te wszystkie poszarpane skrawki mnie i stwierdzić: Właśnie taka jestem i lubię siebie. I naprawdę bardzo bym chciała to osiągnąć.

Odkrywam się na nowo prawie każdego dnia, mimo, że wszystkie są praktycznie takie same.


 

my

16:44, 02/06,2010

Może to właśnie jest miłość, ciągłe przeciąganie drugiej osoby w swoją stronę.

Poszukiwanie kompromisów.

Czasem znajdywanie takowych, czasem ciche dni. Ciągła walka o to, czyja to wina i kto miał rację.

Dziwne dramaty i chwile radości. Ot taka ciernista droga. I mimo tego jakoś nie potrafimy z siebie zrezygnować. Może to właśnie jest miłość.


 

zima

14:19, 01/24,2010

Czasami mam wrażenie, że wszystko się we mnie trzęsie. Tak jakby miało zaraz wybuchnąć, jakbym miała zacząć wrzeszczeć. Czy ja jestem normalna? Jest piękny słoneczny dzień, niedziela. Czemu mi się nie chce założyć butów i po prostu iść na spacer?

Czy wszystkie decyzje, które trzeba w życiu podejmować są naprawdę takie trudne, czy to ja sprawiam,że takie są?

To czy opuścić rodzinny dom, facet, z którym mam spędzić całe życie, czy to na pewno ten? Jak się o tym przekonać. A może za dużo się książek naczytałam, za dużo naoglądałam filmów. Co jest dalej po tym jak bohaterowie się połączą? Tego nie pokazują. Pewnie jestem przewrażliwiona, powinnam wziąć się w garść i pogodzić z tym, że moje życie jest właśnie takie a nie inne.


 

"Dom nad rozlewiskiem"

21:41, 09/30,2009

Czytam "Dom nad rozlewiskiem". Trzeba być na bieżąco ze współczesną literaturą ;)

Nie wiem, z całym szacunkiem dla pani Grocholi, Kalicińskiej itd., ale czyta się te powieści jak bajki.Mimo wszystko dobrze się kończą te perypetie (bo zakładam,że i w tej książce tak będzie).

Ale w sumie nie o tym chciałam. To co ważne w tej książce to RODZINA. Taka, spędza czas, rozmawia ze sobą, w której jest zaufanie. A te babskie sabaty? No świetna sprawa. Aż się chce zwołać kuzynki i koleżanki i lepić pierogi. Kurcze Baby jesteśmy wspaniałe, czemu tego nie doceniamy? Każda z nas ma coś z wiedźmy, chociażby intuicję. Niesamowite...

No i sam klimat Mazur, tego rozlewiska... no cudo. Chciałabym chociaż tak na kilka dni zniknąć na takim odludziu, oderwać się, zaszyć. To musi być wspaniała sprawa. Tylko Ty i Twoje myśli. Wszystko sobie układasz, spowalniasz ten pęd.

Ech marzenia...


 

A jednak!

14:11, 09/30,2009

 

A jednak... zdecydowałam się.

Po trzech latach przerwy w pisaniu pamiętnika wkroczyłam w XXI wiek. Pamiętnik na ekranie komputera, czemu nie?

Wszystko jest jeszcze nowe, dziwne, ale chyba się nauczę ;)

Nie ukrywam, że te moje notatki są dla mnie formą terapii, wyrazem zdziwienia światem, dorosłością tym jak się zmienia nasz "status" życiowy. Nie chce filozofować, po prostu obserwuję siebie, ludzi, których znałam w podstawówce, liceum, na studiach. Wszystko się zmienia, czas płynie Panta rhei kai ouden menei jak to podobno powiedział Heraklit z Efezu heh :)

Pozdrawiam i nie dajcie się jesiennej depresji!


 

Witajcie na moim blogu!

11:23, 09/30,2009
Witam Was na moim blogu. To dopiero skromne początki ale już niedługo będzie on tętnił życiem. Zapraszam Was do czytania moich wpisów i komentowania ich.

 
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
BlogiPlotki